GAZETKA 15.04.2007 17:00
Informationen des Polnischen Kulturvereins und der Vereinigung der Polen in Berlin über Ereignisse aus dem deutsch-polnischen Kulturleben
Berlin październik / Oktober 2006 - Nr. 62
Refleksje
W tym numerze

O tym, że wydarzenia na świecie, podróże, przeżycia osobiste, a także pogoda wpływają na głębie naszych myśli, wiemy od dawna. Nie ma co pisać o wpływie pogody na nasze samopoczucie, a co za tym idzie i na naszą zdolność do refleksji. Słońce rozwesela i spowalnia myślenie i wyzwala stan szczęśliwości w przeciwieństwie do ciemności, które wywołują uczucie chandry, niechęć do działania, ale jednocześnie zmuszają do refleksji.

Do osobistych przeżyć zaliczam stan naszego zdrowia, wygraną na loterii, oj rzadkie to przypadki., ciągle rosnące rachunki za światło. Jakże podobne do siebie są te godziny, a nawet  dni w naszym życiu. To zabiera naszym myślom różnorodność, co implikuje nudę i brak kreatywności.

Inaczej wygląda to w podróży. Krajobraz wpisuje się intensywnie w nasze emocje. Wyzwala radość, wywołuje wspomnienia, pozwala spojrzeć w przyszłość. Jesteśmy – przez zmianę krajobrazu – bardziej aktywni intelektualnie, nasz stan duchowy nabiera dla nas znaczenia. Podziwiając czy krytykując otoczenie wchodzimy z nim w kontakt. Stwierdziłem to w czasie mojej ostatniej podróży do Polski, gdy moja duchowa strona szarpała mną na wszystkie strony. W soczystej zieleni pól, lasów i łąk usadowiły się wsie emanujące niedzielną nudą, migały nowe reklamy i pędziło mnóstwo samochodów. I tak w rytmie symfonii deszczowo-słonecznej zatopiony w mowie polskiej, sięgnąłem pamięcią dwadzieścia, trzydzieści a nawet pięćdziesiąt lat wstecz, do Polski mojej młodości, do tej sielanki bez reklam i samochodów.

- Jakże śmieszne jest to, że wszyscy krytycznym wzrokiem patrzą na tę technikę, reklamę, postęp, zachodzące zmiany, tak jakoby to Europa Wschodnia nie miała prawa do tych zmian, jakby już na zawsze miała pozostać „muzeum”. -

Nie chodzi tu o Polskę zacofaną, bo cóż znaczy zacofanie. Chodzi o kraj pisarzy i artystów, kraj bezsilny w swoich wysiłkach, a zarazem w sobie i w swoim rzekomym nieszczęściu zakochany i szczęśliwy, pomimo tych dramatycznych przejść w historii. Tak sądzę. Sądzę, że pan Stasiuk być może miał wpływ na moje odczucia przez swoją książkę „Podróż do Babadagu”. A może to po prostu mój podeszły wiek, który tak łaknie wspomnień z lat młodości, wspomnień, w których mają miejsce tylko szczęśliwe momenty. 

Widzę kraj, który wprawdzie wydaje się być pod względem estetycznym sfatygowany przez te przeróżne powleczone plastikiem rzeczy, co sugeruje nowobogactwo, kraj, który w głębi  zachowując to naturalne piękno, poddaje się majestatycznie i cierpliwie czynom swoich mieszkańców. Tak naprawdę to widzę duszę tego polskiego krajobrazu, a nie tylko jego odbicie. To słodkie uczucie.

Sądzę, iż coś wiąże nagi krajobraz, jego oddech z uczuciem mieszkańców tej ziemi. Uczucie, które pewnie rodzi się przede wszystkim po utracie tej ziemi. Późno, zbyt późno. To jest miłość.

Istnieją momenty przepełnione tą miłością, które ignorują wydarzenia na świecie. Wówczas kraj ten promieniuje i nie obraża się z powodu Güntera Grassa, planów ministra Giertycha, pani Steinbach czy innych niepotrzebnych działań, innych bardzo ważnych osób. Wówczas łączą się natura i człowiek i pragną już tylko jednego - spokoju. Jest to wprawdzie apolityczna postawa, jednak czasami bardzo konieczna. Już choćby dla zachowania równowagi duchowej, ponieważ wiele wydarzeń jest po prostu ubogich intelektualnie. Ale o tym już innym razem.

 

strona 2
Prezydent w Berlinie
Pożegnanie Ambasadora Byrta
strona 3
Z ŻYCIA POLONII BERLIŃSKIEJ
67. Rocznica wybuchu Wojny
15 lat partnerstwa miast
strona 4
Gedanken
strona 5
Bücher aus und über Polen
Zu Günter Grass
strona 6
XXVI Rajd Samochodowy
Wycieczka do Poznania
strona 7
Chopin w Berlinie
50 lat Instytutu Polskiego
Wystawa

Bonifatius Stopa

strona 8
W Domu Polskim
Gratulacje

 


archiwum: 
Poprzednie wydania GAZETKI
galeria zdjęć
następna strona

15.04.2007 17:00:22

adres GAZETKI (eMail)