GAZETKA

Informationen des Polnischen Kulturvereins und der Vereinigung der Polen in Berlin über Ereignisse aus dem deutsch-polnischen Kulturleben

 

Berlin lipiec-listopad/Juli-November 2002     

Nr 52

 

 

 

 

Refleksje  

Strona 1

Znamy zapewne wszyscy zdanie Nietzschego o „przewartościowaniu wszystkich wartości”. Na miejsce dotychczasowych wartości miały według niego wejść wartości prawdziwe, wartości „poza dobrem i złem”. Pozostawmy w spokoju filozofię Nietzschego, która inspirowała wielu późniejszych literatów i filozofów, ale która nie zastąpiła naszej obowiązującej etyki i kodeksu moralności. Zdanie o ”przewartoś-ciowaniu wszystkich wartości” stało się jednak popularnym i godnym cytowania w najróżniejszych kontekstach. Podobnie ma się rzecz z sytuacją na świecie – od bodaj 90 lat zmienia się w coraz szybszym tempie obowiązujący kodeks moralny. Przepraszam, nie kodeks moralny się zmienia, lecz rośnie liczba tych, dla których ten kodeks nie istnieje. 25 kwietnia 1915 roku użyto po raz pierwszy w ataku na belgijskie miasteczko Ypern  gazu chemicznego. 20 lat później rozpoczęto realizować faszystowskie teorie nadczłowieka z syngularnym masowym morderstwem. Nadzieje na zwycięstwo demokracji i wolności jednostki, pomimo wielu rozczarowań, rosły, a w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia zdawałoby się, że się ziściły. 11 wrzesień 2001 zniweczył te nadzieje. W tym dniu musieliśmy stwierdzić, że wkroczyliśmy w nową, jeszcze bardziejnieobliczalną epokę światowego terroryzmu.

Wydarzenia na Djerbie i Bali, czy też przed kilkoma tygodniami w Moskwie, są jakby dowodem, iż świat i codzienność nie tylko coraz bardziej oddalają się od naszych oczekiwań i planów, lecz stają się wręcz nieobliczalne, niebezpieczne i niemoralne. Wartości tracą na znaczeniu. To nie jest tylko jakieś przewar-tościowanie, to jest umyślne deptanie wszelkich obowiązujących zasad.

Wszelkie analizy motywów zbrodni, za którymi kryją się jakieś idee, nie są w stanie usprawiedliwić tychże zbrodni. Co prawda winni jesteśmy w życiu wszyscy, ale nasza wina jest zbyt znikoma i nieporównywalna, aby zrozumieć poczynania terroru.

Ta nieobliczalność terrorystycznych zamachów, których rozmiary nie znają już granic, sprawia, iż walka z nimi jest tak mozolna, że staje się wręcz syzyfową pracą. Co robić?

Nie wiem, w jaki sposób można byłoby położyć kres terroryzmowi. Wiem jednak, że z nas pacyfistów ulatnia się coraz szybciej to zaufanie w rozsądek człowieka i jego zdolność rozróżniania pomiędzy dobrem a złem. Z każdym nowym aktem terrorystycznym stajemy się coraz  bardziej nieufni do człowieka i jego etyki. Ta wiara w humanizm nie powinna w żadnym wypadku upaść. Aby jednak humanizm zwyciężył, potrzeba nam w tej chwili nie tylko nadziei, ale i czynów. Tym pierwszym warunkiem powinna być tolerancja wobec innej kultury, o ile ta kultura innych stawia życie człowieka i jego wolność jako wartość niepodważalną..

Bonifatius Stopa

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

  

 

 

Home

Adres GAZETKI (eMail)

 

 

C2002

29.05.2003 16:17:42